Po pierwsze nasz kochany asfalt. Kazdemu pacanowi, ktory w telewizji powie,
ze w naszych drogach jest tyle dziur z powodu ciezarowek moge powiedziec
prosto w oczy, ze jest klamca. Wczoraj wpadlem w dziure prawym kolem, a
dzisiaj dla rownowagi lewym :( Dzisiejsza dziure zaliczylem na Pulawskiej w
DC. Na jezdni zachodniej pomiedzy Dolna i Woronicza jest kilka takich
pulapek na LEWYM pasie. Nic ciezkiego tam nie jezdzi, poniewaz lewy pas jest
za waski na autobus. Ciezarowki nie jezdza, bo jest zakaz (w porywach
pojawia sie smieciarka). I jakie jest wytlumaczenie na dziury? UFO czy
cyklisci? Naszemu rzadowi proponuje dac na poczatek po 20 zl od samochodu.
Jak zalataja dziury, to moge zastanowic sie nad dolozeniem 80. Dlaczego w
Nieczech, Czechach i Slowacji nie ma tylu dziur. Ilosc przejsc przez zero
jest przeciez porownywalna.
Druga sprawa to cfaniaczki omijajace kolejki przed swiatlami. Po chodniku,
po przejsciu, po trawniku, pasem do jazdy w innym kierunku, aby ominac
frajerow Oswiadczam, ze od przyszlego tygodnia tez tak zaczynam jezdzic,
bede sie wszedzie wpychal i nikogo nie wpuszcze. Nie jestem frajer.
To tyle porannego narzekania. Po podzieleniu sie swoimi smutkami i wypiciu
herbatu od razu poprawil mi sie humor :)))
Pozdrawiam,
yabba